Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwalifikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwalifikacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

18 miesięcy od kwalifikacji...

... minie w poniedziałek.

Ośrodek pracuje pełną parą. Podobno trochę maluchów mają ostatnio, chociaż często są to bracia i siostry adoptowanych wcześniej dzieci. W takich przypadkach proponowane jest łączenie rodzeństw bio...

Słyszałam, że nasze nazwisko już kilkakrotnie padało jako wstępna propozycja dla niektórych dzieci, ale ostatecznie wybrano innych. Czekamy więc cierpliwie...

Zaczepiłam ostatnio kadrową w temacie urlopu macierzyńskiego po adopcji. No i wyszło, że kadrowa jest zielona w tej kwestii. W historii naszej firmy jak dotąd nie było adopcji wśród pracowników. Przecieram więc szlak dla następnych. :-)

Tymczasem wybieramy się na kolejne Air Show do Radomia. I po cichutku odliczamy dni do urlopu.


poniedziałek, 23 lipca 2018

17 miesięcy od kwalifikacji...

... minie w piątek.

W minionym miesiącu nie dzwoniły prawie telefony. Śledzę różne fora adopcyjne i niestety widać, że zaczęły się wakacje.
Oczywiście ośrodki i sądy pracują. To nie jest tak, że na czas wakacji wszystkie drzwi się zamykają. Jednak telefonów jest odczuwalnie mniej.

Trzeba cierpliwie czekać do września - wtedy procedury nabiorą rozpędu. W okresie wakacyjnym telefonu się nie spodziewam. A wrzesień? No cóż - i tak mam zaplanowany dłuższy urlop wtedy to się wcale nie obrażę jakby mi ktoś plany zmienił...


piątek, 22 czerwca 2018

16 miesięcy od kwalifikacji...

... minie nam w środę.

Życie towarzyskie rozkręcam do maksimum żeby mnie szlag nie trafił z tego czekania. Muszę wręcz prowadzić zapiski w kalendarzu żeby pamiętać kiedy z kim mamy się spotkać. :-)
Udzielam się społecznie, wkrótce prawdopodobnie zostanę członkiem zarządu wspólnoty osiedla. Biorę sobie na głowę tyle, ile się da.
Temat zmiany pracy też wrócił na tapetę. W przyszłym tygodniu rozmowa co do której jestem nastawiona optymistycznie.  Tylko czy to już nie za późno na takie decyzje?

W połowie lipca zaplanowałam weekendowy wypad z mamą sam na sam. Może to już ostatni moment na takie wyjazdy?

Czyli dzieje się bardzo dużo, bo moja cierpliwość w oczekiwaniu na dziecko uległa wyczerpaniu...



wtorek, 22 maja 2018

15 miesięcy od kwalifikacji

U mnie nic nowego. Kolejny miesiąc pyknął. W niedzielę będzie równo 15 miesięcy.
Poszukiwania nowej pracy nie przyniosły rezultatów, nawet nie zaliczyłam żadnej rozmowy o pracę w tym czasie. Więc siedzę cichutko i dłubię co mam do dłubania...
Weekendy planuję z wyprzedzeniem żeby ciągle się coś działo. Coś się musi dziać bo inaczej oszaleję...


czwartek, 10 maja 2018

Tik tak...

Kolejne telefony dzwonią w grupie. Robi się gorąco...

Do nas jeszcze nie dzwonili.



Tymczasem ja znalazłam sobie zajęcie. Mianowicie szukam innej pracy. W mojej obecnej robocie się zrobiło mniej fajnie, oszczędności gonią oszczędności...
Jak się uda zmienić to dobrze, a jak nie to trudno. Przynajmniej mam o czym myślę, żeby nie zwariować.

niedziela, 22 kwietnia 2018

14 miesięcy od kwalifikacji

W piątek minie 14 miesięcy od kwalifikacji = równo 2 lata od złożenia dokumentów w naszym OA. Mnóstwo czasu, mnóstwo przygotowań, mnóstwo emocjonalnych wzlotów i upadków...

Miniony miesiąc przyniósł wiosnę, a co za tym idzie nadzieję. Jak już wcześniej pisałam wykruszyła się pierwsza para z naszej grupy. To już tak blisko a nadal jest to tak nieuchwytne!

W ostatnim czasie postanowiłam trochę zadbać o swoje zdrowie. Korzystam więc z przymusowego urlopu (zaległy za 2017 rok) i odwiedzam różnych lekarzy. Wzięłam się też za odchudzanie, ale póki co bez spektakularnych efektów.

Ostatni miesiąc przyniósł też mały kryzys finansowy. I na ten kryzys popsuła mi sie zmywarka i żelazko. Chwilowo więc pożyczam żelazko od sąsiadki, zmywam ręcznie i cierpliwie czekam na "lepsze czasy"...  Ale cytując Wołodyjowskiego: "Nic to!".

Damy radę!


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Świątecznie

Jak co roku był zlot. Jak co roku było mnóstwo jedzenia. I była nostalgia za tym, co minęło i za tym co jeszcze nie nadeszło...
Pierwsze święta bez babci, oby ostatnie bez dziecka.

Razem z gośćmi było nas w tym roku tylko 10 osób. Mówię tylko, bo spodziewalismy się większej grupy. Niestety w ostatniej chwili niektórzy postanowili spędzić te święta z dala od rodziny.

Nauczona doświadczeniem z zeszłego roku, tym razem nie szalałam z gotowaniem. Ot po prostu obiad ugotowałam. Nawet ciast nie piekłam, bo zwykle każdy z gości coś ze sobą przynosi. Tak było i tym razem. Jedzenia wystarczy mi jeszcze na tydzień... :-)
Rozmów o dziecku nie brakowało. Zwłaszcza, że tuż przed świętami w najbliższej rodzinie pojawił się nowy dzidziuś - tym razem chłopczyk.

Na dobrą wróżbę w Wielki Piątek znalazłam na chodniku grzechotkę. Różową! Czyli co? Będzie dziewczynka? :-)



środa, 28 marca 2018

Final Countdown?

Chyba zaczynamy ostatnie odliczanie (mam nadzieję).
Pierwszy dzieciaczek w mojej grupie.

Oby teraz poszło z górki...


niedziela, 25 marca 2018

13 miesięcy od kwalifikacji

Pojutrze mija kolejny miesiąc.

U mnie znów smuteczki i troski. Rodzinnie i zawodowo. Mam nadzieję, że zawodowo to tylko chwilowy zawrót glowy...


poniedziałek, 5 marca 2018

Mamy odświeżoną kwalifikację

Nie wiem czy to tylko formalność czy może jednak są przypadki, że komuś tak kwalifikacji nie przedłużają...
A do nas dziś około 16:00 zadzwonili, że nasza kwalifikacja jest przedłużona.

No i fajnie.

Czekamy dalej...


poniedziałek, 26 lutego 2018

12 miesięcy od kwalifikacji

No to roczek czekania za nami.

W ostatnim czasie życie mi trochę nabrało tempa.
- W pracy roszady, zmiany stanowisk, seria szkoleń.  Aż brakuje czasu na normalną pracę.
- W życiu osiedlowym się również uaktywniłam i jak dobrze pójdzie to będę w Zarządzie Wspólnoty.
- W miniony weekend wyskoczyliśmy we dwoje do Gdańska - gdyby nie przeziębienie to byśmy morsowali, ale wolelismy nie ryzykować.

A w temacie dzieciowym cisza. Null. Zero. 😐


środa, 7 lutego 2018

Wizyta w OA w celach aktualizacyjnych

Odwiedziliśmy dziś OA z częścią zaktualizowanych dokumentów. Nie umawialismy się bo my jak zwykle w gorącej wodzie kąpani... Trochę im to było nie na rękę, ale na szczęście trafiliśmy na naszą ulubioną Panią dyrektor. Zamienilismy parę słów i udało się nam nawet wbić na niezapowiedziane spotkanie z psychologiem.

Rozmowa z psychologiem trwała jakieś pół godzinki. Ogólnie o tym co u nas słychać, co się zmieniło przez ostatni rok. No i wróciliśmy do tematu oczekiwań, jakie byśmy chcieli dziecko. Delikatnie nas podpytywano czy nie rozważylibyśmy rozszerzenia wieku dziecka chociaz o pół roku. I ponownie pytania o FAS oraz dodatkowo o zakażenie WZW  (ostatnio mieli takie dzieci, stąd takie pytanie).
Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze i przyjemnie było poczuć, że znów coś się dzieje w temacie adopcji.

Wzięliśmy z Ośrodka wnioski do KRK o zaświadczenia o niekaralności (dzięki temu nie będziemy za nie płacić). Mamy jeszcze kilka papierków do uzupełnienia i czekamy dalej.

W naszym OA jest przyjęta zasada, że jak komuś mija rok od kwalifikacji to dzwonią i sami się przypominają w sprawie aktualizowania dokumentów. Dowiedziałam się, że ostatnio dzwonili do pary z kwalifikacją z 6 lutego. Czyli my się trochę pospieszylismy, bo nasza kwalifikacja jest z 27 lutego.


czwartek, 25 stycznia 2018

11 miesięcy od kwalifikacji

Dzwoniłam dziś do Ośrodka żeby przypomnieć o swoim istnieniu. Rozmawiałam z panią dyrektor.
Dowiedziałam się, że wkrótce część naszych dokumentów straci ważność więc trzeba pomyśleć o aktualizacji. I tak do zaktualizowania mamy:
- zaświadczenia o zarobkach z ostatnich 3 miesięcy
- zaświadczenia o niekaralności
- PIT za ostatni rok (ksero)
- odręcznie napisane oświadczenie że się nie leczymy psychiatrycznie i w poradni alko
- zaświadczenie od lekarza pierwszego kontaktu o braku przeciwwskazań do adopcji
- odpis aktu małżeństwa  (bo może ktoś się w międzyczasie rozwiódł)

I umówić się na spotkanie z psychologiem w Ośrodku na krótką pogadankę czy sie cos u nas nie zmieniło istotnego.

Trochę mi mina zrzedła, bo tyle tego...
Pani dyrektor stwierdziła że jak się pojawi dziecko to i tak trzeba będzie to wszystko załatwić. A teraz przynajmniej możemy to załatwiać na spokojnie...

Czy to oznacza że już niedługo pojawi się nasze maleństwo?




Aha, i uspokoiła że Ośrodek cały czas pracuje i że w tym tygodniu dwoje dzieci znalazło swoich rodziców... Czyli kolejka się przesuwa...

piątek, 24 listopada 2017

9 miesięcy od kwalifikacji

W poniedziałek minie nam 9 miesięcy odkąd mamy kwalifikację. Nasza ado-ciąża jest donoszona... W OA nam mówili, że czekanie na dziecko potrwa maximum rok...

Czas przelatuje mi przez palce.


W ostatnim czasie moja babcia mocno podupadła na zdrowiu. Smutne to, raczej na Święta nie będziemy razem. Bo albo szpital, albo... 😐

Paskudna perspektywa...



czwartek, 26 października 2017

8 miesięcy od kwalifikacji

Październik przyniósł trochę zmian na gruncie zawodowym.
Zostałam przeniesiona do innego działu - najpierw miało być to rozwiązanie tymczasowe, żeby nadrobili zaległości, ale z czasem podjęto decyzję że w nowym dziale pozostane na stałe. Cieszę się, bo cały czas się uczę, szef coraz bardziej podnosi poprzeczkę... Umowa na okres próbny kończy mi się za tydzień. Nieoficjalnie wiem, że będzie przedłużona. Niestety nie mam pojęcia na jak długo...

Zmiana działu spowodowała, że pracuję w godzinach 8-16, czasem tylko łapię nadgodziny ale to już moja dobra wola czy zostaję dłużej...
Czyli zawodowo jest u mnie fajnie. Wreszcie...



Niedawno koleżanka, którą poznałam na warsztatach dzwoniła do OA. Powiedziano jej, że póki co dzieci do adopcji nie ma i trzeba się uzbroić w cierpliwość. Poza tym w OA mają teraz jakieś kontrole z NIK i wszystko stoi na głowie... Coś mi się zdaje że w tym roku nie zostaniemy jeszcze rodzicami... :-(


wtorek, 26 września 2017

7 miesięcy od kwalifikacji

Czas na podsumowanie.
- wrzesień upływa nam bardzo pracowicie. Dużo pracujemy, mało się widzimy, dom to głównie noclegownia nasza... Czyli praca, praca, praca...
- mężowi przedłużono umowę na kolejny rok
- ostatnio dopada mnie chyba depresja jesienna - może to z nadmiaru pracy, może dlatego że mało się widujemy z mężem, a może nam dość czekania na telefon... Pewnie wszystkiego po trochu.

Jakoś miałam nadzieję że wrzesień to będzie ten miesiąc, w którym odnajdzie się nasze dziecko. A tu końcówka miesiąca i cisza w eterze.

Taki jakiś marudny czas nastał.
Kolejny miesiąc musi być lepszy.


środa, 23 sierpnia 2017

6 miesięcy od kwalifikacji

Za 4 dni minie pół roku odkąd mamy kwalifikację.

Podsumowanie ostatniego miesiąca:
- pracuję w nowej firmie i nie żałuję że zmieniłam pracę. Nie jest rewelacyjnie, ale ogólnie jest pozytywnie, fajni ludzie...
- lada dzień wybieramy się na Air Show do Radomia, pierwszy raz w życiu. Cieszymy się jak dzieci.
- z przygotowań okolodzieciowych kupiłam dwie bluzki chłopięce na rozmiar 2-latka. Ostatnio nas odwiedził kuzyn z synkiem i jak trzeba było poratowac ubraniami to się okazało że w tym rozmiarze to wszystko dziewczynkowe mamy...
- stopniowo udoskonalam nasze mieszkanie. Wreszcie zamówiłam większość rolet do okien dachowych. 
Z planów zakupowych przydałby mi się nowy odkurzacz... to już może przy kolejnej pensji...



poniedziałek, 24 lipca 2017

5 miesięcy od kwalifikacji

Za trzy dni minie 5 miesięcy od kwalifikacji a u nas znów mała rewolucja.
Otóż zmieniam pracę!!!

I to w tempie ekspresowym. W czwartek była propozycja, w piątek decyzja, a za tydzień jak dobrze pojdzie to już będę fizycznie w nowej pracy...

PLUSY:
- praca dużo bliżej domu
- praca bardziej odpowiadająca moim kwalifikacjom
- 8 godzin dziennie, a nie 12 czy 24
- minimalnie lepsze zarobki

 MINUSY:
- muszę zużyć cały zapas urlopów i niestety nawet tego nie odczuje - bo w praktyce będę już pracować w nowej firmie
- najpierw okres próbny trzy miesiące - no i mam dylemat czy w tej sytuacji nie zawiesić naszej kwalifikacji na ten krótki czas...



niedziela, 25 czerwca 2017

4 miesiące od kwalifikacji

Czas płynie i jutro stuknie nam czwarta miesięcznica kwalifikacyjna. Dla jednych dużo, dla innych mało.
Staram się ten czas oczekiwania wykorzystać na załatwienie ciągnących się od dawna spraw oraz na pracę nad sobą. Jeszcze trochę rzeczy pozostało na mojej liście do odhaczenia: aktualizacja przeterminowanych dokumentów, zakup jakiegoś samochodu, ale też prozaiczne sprawy jak rewolucja w szafie czy dentysta.
Myślę, że mogę uznać ten czas za efektywnie wykorzystany.



A póki co właśnie zaczęłam maraton nadgodzinowy w pracy i już z utęsknieniem wyglądam września kiedy to wreszcie złapie oddech...



poniedziałek, 27 lutego 2017

MAMY KWALIFIKACJĘ

I co tu dużo gadać. Ryczę ze szczęścia!!!


.......
Pierwszy telefon był około godz. 11:00. Zadzwoniła Pani z Ośrodka z pytaniem, czy oddaliśmy list do dziecka - bo nie może znaleźć. A właśnie szykuje naszą teczkę na posiedzenie komisji kwalifikacyjnej. Wyjaśniliśmy co i jak i od tej chwili siedzielismy jak na szpilkach.
Około 15:00 zadzwoniłam do Ośrodka bo już się nie mogłam doczekać decyzji - ale uświadomiono mnie wtedy, że posiedzenie komisji skończy się dopiero o 18:00.

Miałam akurat nocną zmianę, więc byłam już w pociągu w drodze do pracy - i wtedy zadzwonił telefon. Była godz. 17:55 więc chyba dzwonili do nas jako pierwszych. Telefonu nie zdążyłam odebrać, jak to zwykle w pociągu. Więc szybko oddzwoniłam.

Informacje przekazana została mniej więcej w słowach : Szanowna Pani informujemy że zebrała się dzisiaj komisja.... otrzymali Państwo kwalifikację... od tej pory bardzo prosimy aby nas Państwo informowali, jeśli cokolwiek się zmieni w Państwa życiu... Miłego dnia życzymy...