poniedziałek, 18 lutego 2019

Nasza wyprawka - czyli czego aktualnie używamy

Postanowiłam spisać "z natury" co aktualnie jest u nas na tapecie. Może taki spis pomoże komuś przy zakupach. U mnie najczęściej zakupy są robione w pobliskim Rossmannie, stąd często stawiam na markę Babydream (wychodzi najkorzystniej cenowo).

APTECZKA
- witamina D 400j
- lek przeciwgorączkowy Pedicetamol (często się przydaje po szczepieniach)
- spray do nosa Sterimar (w sezonie zimowym młody często łapie katar)
- wcześniej używana była maść przeciwgrzybicza Clotrimazolum oraz krople do oczu z solą fizjologiczną

HIGIENA
- pieluchy rozmiar 3 Babydream, za chwilę rozmiar 4 Pampers (dostałam spory zapas Pampersów w prezencie, potem pewnie znów przerzucę się na Babydream)
- chusteczki nawilżane Pampers
- krem do pupy Sudokrem care&protect
- oliwka do ciała Babydream
- tłusty krem przy jakimś podrażnieniu skóry Nivea Baby Emolient
- żel do kąpieli Babydream
- nożyczki do paznokci
- ręcznik z kapturkiem
- proszek do prania Bobini Baby

ŻYWIENIE
- mleko następne Hipp Combiotik 2
- słoiczki wszystkie marki, najczęściej Bobovita i Hipp, bo mają fajny wybór smaków
- kaszki Bobovita (cukrowa i bezcukrowa, mieszam w proporcji 1:1)
- soczki Babydream (byle nie z melisą bo nie smakuje)
- herbatka granulowana "na brzuszek" Humana (dodaję kilka granulek do mleka)
- butelki Avent do mleka
- butelka z dziubkiem z Pepco, używana do soczku


SPRZĘTY
- wózek Mutsy Sport
- fotelik samochodowy
- leżaczek bujaczek
- wanienka Ikea (bez stojaka)
- fotelik do karmienia Ikea (jeszcze nie używany)
- łóżeczko z wbudowaną kolyską, Klupś model Radek

piątek, 15 lutego 2019

Piecza - 24. tydzień

Wiosny mi się chce! Słońca! Kwiatków! Ciepła!

Synek rozwija się dalej. Tym razem oprócz stania posiadł umiejętność upadania na pupę. Wcześniej jak się zmęczył to przewracał się na plecy. Teraz na hasło "bach" ładnie siada. Więc tak spędzam całe dnie i na "hop" wstajemy a na "bach" siadamy... Trzyma mnie przy tym za ręce ale tylko dla koordynacji. Czuję, że już nie wisi mi na rękach tylko sam się utrzymuje.

Siedzi podtrzymując się jedną ręką. Zresztą w pozycji stojącej też nieraz puszcza jedną rękę. Widać że czuje się pewniej.

W pozycji na brzuchu unosi pupę.

Pcha do buzi wszystko co napotyka.

Rytm dnia jest nadal ustawiany według drzemek- śpi prawie po każdym posiłku chociaż na 15 minut.
W nocy śpi od 20.00 do 7.00 z jedną pobudką, najczęściej około 3.00.

Synek skończył 7 miesięcy czyli rozwija się świetnie jak na wcześniaka.






piątek, 8 lutego 2019

Piecza - 23. tydzień

W minionym tygodniu ponownie spotkaliśmy się z "naszą panią" z OA. Pani Małgosiu - sprawdziłam - fotelik razem z dzieckiem waży równo 9 kg. Cóż to dla mnie...
Spotkanie jak zwykle w miłej atmosferze. Herbatka, ciasteczka, ploteczki... zleciały 3 godzinki.


Synek nadal próbuje stawać i jak mu w tym przeszkadzam to wrzeszczy. Staram się mu jednak trochę utrudnić ten proceder, bo jednak plecki trzeba wzmocnić i przydałoby się najpierw trochę poraczkować. Kiedy tak stoi i trzyma mnie za kciuki stopniowo obniżam poziom moich dłoni, aż syn jest prawie na czworakach. Przez jakiś czas udaje mi się go tak oszukać i zachowuje się w miarę cicho... Robimy też różne zabawy "brzuszkowe"- samolocik, turlanie itp.


Sprawa jedzenia - oprócz słoiczków przemycam synkowi różne jedzenie z talerza (na razie daję mu je prosto do buzi) - gotowane warzywa, miękkie owoce. Dostaje tak nieduże kawałeczki i coś tam próbuje gryźć po swojemu.


W międzyczasie szukam sobie alternatywnych źródeł pieniędzy - bo autentycznie rozważam pójście na urlop wychowawczy. Zrobiłam rozeznanie w wydatkach i ostatecznie wystarczyłoby mi 1200 zł miesięcznie, żeby normalnie funkcjonować.
Jeśli udałoby mi się uzyskać zasilek wychowawczy to już by było 400 zł.
Na 500 plus na pierwsze dziecko się nie łapiemy bo za dobrze się nam jednak wiedzie.
Próbuję zarobić trochę na wypełnianiu ankiet online (ale to grosze są). Na razie zarejestrowałam się na dwóch stronach: opinie.pl oraz epanel.pl i sprawdzam na ile jest to czasochłonne i opłacalne. Podobnych stron jest wiele i jeśli dam radę to się później zarejestruję  jeszcze na kilku.
Myślę jeszcze o opiekowaniu się jakimś dodatkowym dzieckiem u mnie w domu. Wiem, że na osiedlu dzieci nie brakuje. Jak zrobi się cieplej to zagadam do kilku mamusiek i może mi się trafi jakaś "klientka".
Co by tu jeszcze?


piątek, 1 lutego 2019

Piecza - 22. tydzień

Trochę mi już lepiej jak się wyżaliłam. Pomogło mi też opierniczenie męża i psa (tak, psu też się dostało, bo już czuje wiosnę i stęka po kątach).


Synek miał jakiś kryzys, prawdopodobnie związany z intensywnym rozwojem układu nerwowego. Przez krótki czas fotelik był jedynym działającym uspokajaczem. A to nie było dla mnie łatwe z uwagi na ciężar fotelika.

Aktualnie fotelik nie jest już interesujący, bo krępuje ruchy. A szanowny obywatel musi się wyszaleć. On nawet jak siedzi to biegnie... Od czasu do czasu zapomina też o drzemce po posiłku (do tej pory spanie było po każdym jedzeniu, chociaż na 20 minut).

Niestety nocki wróciły do starej normy - czyli pobudka w okolicach 1:00-2:00 w nocy na mleczko. A potem o 6:30 koniec spania, bo jestem wyspany...

Coraz sprawniej synek przyjmuje pozycję siedzącą i... stojącą. Trzymając mnie za kciuki podciąga się i w zależności od nastroju siedzi lub stoi. Częściej stoi, bo nowa umiejętność jest strasznie fajna i trzeba ja powtarzać, powtarzać, powtarzać...

Apetyt dopisuje i nawet owoce zaczynają mu już smakować. Pod warunkiem, że są zimne. Odgrzewane papki to tylko w wersji warzywnej. Owoc ma być zimny i to najlepiej podany z jogurtem. O!


Zabawki póki co są mało interesujące. Są dwie ulubione - kolorowa grzechotka-kula oraz futrzasta maskotka ptak. Reszta może sobie leżeć.


Synek najwyraźniej kojarzy już słowo "am" z jedzeniem. Często to powtarza jak za wolno zapelniam łyżkę. Jedząc też nieraz mówi coś w rodzaju "mniam".

Coraz częściej myślę o tym jak to będzie jak wrócę do pracy. Bo trzeba wtedy będzie wysłać synka do żłobka i nie wiem jak zareaguje. Jest też inna alternatywa - rezygnacja z pracy i pociągnięcie jednego roku na zasiłkach. Ta druga opcja średnio mi się podoba, ale różnie może być...

wtorek, 29 stycznia 2019

Źle mi

Spełniło się moje marzenie - jestem mamą. Mam cudownego synka. A mimo to jest mi źle.

Mam nadzieję, że to chwilowy kryzys spowodowany zmęczeniem.

Syn jest mocno absorbujacy (albo to sobie wmawiam). Usypianie go to czasami Level hard - bujanie fotelikiem na lewo i prawo. Ja jestem mokra i obolała, a ten się cieszy. Fotelik razem z synkiem waży dużo. A tego bujania czasem potrzeba kilka razy dziennie po pół godziny... Biceps mi się wyrabia, że ho ho...

Płaczę kilka razy w tygodniu. Czasem ze zmęczenia, czasem z bezsilności kiedy słyszę kolejny płacz i nie mam pojęcia o co tym razem chodzi.

Większość dnia jestem sam na sam z dzieckiem i po prostu MUSZĘ być silna.

Wiem z rozmów między mamami, że taki stan jest normalny. Ot normalna matka.

Mąż wraca z pracy taki zmęczony... biedaczek...

Pewnie mi minie za jakiś czas. Ten kryzys w sensie.

A tymczasem marzę o 10 minutach spaceru z psem, bez dziecka w pakiecie. A potem pluję sobie w brodę, że zła matka ze mnie.

Ech. Ulało się...


Ale żeby nie było. Mój syn jest cudowny i zaczął wreszcie przesypiać nocki!

piątek, 25 stycznia 2019

Piecza 20-21. tydzień

Troszkę lepiej się dogadujemy z synem. Udało się nam opanować histerie.
Okazuje się, że syn ma po prostu problem z wyciszaniem się jak jest zmęczony. A im więcej się dzieje (czyt. zloty rodzinne) tym gorzej.

Najlepszym sposobem na wyciszenie okazał się być fotelik samochodowy. Wkładam do niego synka, szczelnie zapinam i bujam. Po zaśnięciu przekładam go do łóżeczka jak się da. A jak nie to chociaż rozpinam pasy w foteliku, bo mam stracha, że synek się udusi tymi pasami...
Oczywiście cisza i spokój są bardzo pomocne.


Mieliśmy ostatnio wizytę kontrolną u neonatologa i nie stwierdzono zaburzeń. Owszem synek jest trochę za chudy, ale goni rówieśników. Apetyt dopisuje więc nie ma obaw, że będzie chudszy. Ulubiony smak to rybka.

Udało się też wreszcie zaszczepić synka (za czwartym podejściem, bo wcześniej ciągle katar). W nocy po szczepieniu wyskoczyła mega gorączka 39.7. Zgodnie z zaleceniem pediatry zbijałam paracetamolem, ale praktycznie co kilka godzin znów był skok temperatury. W związku z gorączką synek praktycznie całą dobę przespał. Budził się tylko na karmienie. Apetyt dopisywał pomimo gorączki. Po dobie od szczepienia stan synka wrócił do normalności.


Co do ogólnego rozwoju - synek jeszcze nie raczkuje i leżenie na brzuchu wywołuje u niego bunt. Za to uwielbia być trzymany w pozycji stojącej ze stopami opartymi o podłoże. Siedzi prawie samodzielnie (jak go posadzę) i rączkami trzyma się różnych przedmiotów, żeby nie upaść. Takie balansowanie lewo-prawo. Potrafi sam wyjąć i włożyć smoczek do buzi. Podczas karmienia (w leżaczku-bujaczku, bo jeszcze nie siedzi sztywno) trzyma łyżkę, którą go karmię i sam celuje sobie do buzi. Z różnym skutkiem. :-) Jeśli chodzi o mowę to pojawiają się pierwsze sylaby "ma", "am", "ła", "ał".

Syn ma skończone 6 miesięcy. Czyli rozwojowo idzie całkiem dobrze mimo wcześniactwa.

środa, 16 stycznia 2019

Urodziny nr 37

Jak bardzo odmienne od ubiegłorocznych.

Na zdjęciu blok czekoladowy - od męża.

Co się zmieniło odkąd jestem mamą? Całkowicie zmieniły mi się priorytety. Nie ważne już, czy mam zrobione paznokcie czy modny ciuch. Nieważne imprezy. Nieważne wszystko wokół mnie. Jedyny ważny jest mój syn, który praktycznie urządza mi dzień od rana do wieczora...

Druga z kolei noc z jako takim spaniem. Pobudka tylko o 2.00, a potem dopiero o 6.30. Luzik. Niestety syn postanowił być dziś dzieckiem nieodkładalnym. Praktycznie cały dzień spędził na moich rękach. Drzemki również były czujne - co jakiś czas otwierał oczko i sprawdzał, czy aby na pewno go trzymam. Jak mąż wrócił z pracy to mnie trochę w tym noszeniu wyręczył. Im bliżej wieczora tym bardziej synek marudził.
Po południu wpadli z wizytą moi rodzice. Syn był właśnie na etapie histerii nr 2 powoli przechodzącej w histerię nr 3. Większość czasu spędziłam więc z synkiem w ciemnym pokoju i nosiłam, nosiłam... Humor poprawił się jedynie na czas kąpieli.
Ostatecznie synek padł około 21.00. Chwilkę jeszcze posiedziałam z rodzicami, ale też wkrótce się zebrali i pojechali do domu.
Mąż poszedł spać. Usiadłam w ciemnym salonie z bezalkoholowym piwem w ręku. Cisza. Błogość. Sama tego chciałam.