piątek, 8 grudnia 2017

samochód :-)

Wreszcie po prawie roku kombinowania, pożyczania auta od rodziców i kiszenia w komunikacji miejskiej wreszcie mam swoje auto. :-) :-) :-)

piątek, 24 listopada 2017

9 miesięcy od kwalifikacji

W poniedziałek minie nam 9 miesięcy odkąd mamy kwalifikację. Nasza ado-ciąża jest donoszona... W OA nam mówili, że czekanie na dziecko potrwa maximum rok...

Czas przelatuje mi przez palce.


W ostatnim czasie moja babcia mocno podupadła na zdrowiu. Smutne to, raczej na Święta nie będziemy razem. Bo albo szpital, albo... 😐

Paskudna perspektywa...



wtorek, 7 listopada 2017

Umowa

Negocjacje przyniosły zaskakująco pozytywny efekt.
Dostałam umowę do połowy 2020 roku. :-) :-) :-)

Może minęłam się z powołaniem i powinnam zawodowo przeprowadzać negocjacje? He he...


piątek, 27 października 2017

rozmowa z szefem

Dziś szef mnie wziął na stronę i radośnie zakomunikował, że przedłużają mi umowę.
Udałam zaskoczenie. :-)

Przedłużają ale ... na pół roku...

Ja pier...

Szarpneli się że ho ho...

Negocjacje trwają ale nie wiem czy coś jeszcze wskóram.

czwartek, 26 października 2017

8 miesięcy od kwalifikacji

Październik przyniósł trochę zmian na gruncie zawodowym.
Zostałam przeniesiona do innego działu - najpierw miało być to rozwiązanie tymczasowe, żeby nadrobili zaległości, ale z czasem podjęto decyzję że w nowym dziale pozostane na stałe. Cieszę się, bo cały czas się uczę, szef coraz bardziej podnosi poprzeczkę... Umowa na okres próbny kończy mi się za tydzień. Nieoficjalnie wiem, że będzie przedłużona. Niestety nie mam pojęcia na jak długo...

Zmiana działu spowodowała, że pracuję w godzinach 8-16, czasem tylko łapię nadgodziny ale to już moja dobra wola czy zostaję dłużej...
Czyli zawodowo jest u mnie fajnie. Wreszcie...



Niedawno koleżanka, którą poznałam na warsztatach dzwoniła do OA. Powiedziano jej, że póki co dzieci do adopcji nie ma i trzeba się uzbroić w cierpliwość. Poza tym w OA mają teraz jakieś kontrole z NIK i wszystko stoi na głowie... Coś mi się zdaje że w tym roku nie zostaniemy jeszcze rodzicami... :-(


wtorek, 26 września 2017

7 miesięcy od kwalifikacji

Czas na podsumowanie.
- wrzesień upływa nam bardzo pracowicie. Dużo pracujemy, mało się widzimy, dom to głównie noclegownia nasza... Czyli praca, praca, praca...
- mężowi przedłużono umowę na kolejny rok
- ostatnio dopada mnie chyba depresja jesienna - może to z nadmiaru pracy, może dlatego że mało się widujemy z mężem, a może nam dość czekania na telefon... Pewnie wszystkiego po trochu.

Jakoś miałam nadzieję że wrzesień to będzie ten miesiąc, w którym odnajdzie się nasze dziecko. A tu końcówka miesiąca i cisza w eterze.

Taki jakiś marudny czas nastał.
Kolejny miesiąc musi być lepszy.


czwartek, 21 września 2017

z lektur - Odczarować adopcję

Magdalena Modlibowska
"Odczarować adopcję. Poradnik rodzica dla rodziców"

Książkę przeczytałam w jedno popołudnie. Bardzo mi przypadła do gustu.
Poza wspomnieniami adopcyjnej mamy w książce zawartych jest parę definicji i przepisów, dzięki którym łatwiej zrozumieć nazewnictwo i procedury związane z procesem adopcji.
Temat warsztatów i rozmów z psychologami mam już za sobą, więc książka nie wniosła nic nowego w tej kwestii. Jednak pojawiły  się zagadnienia, które rzuciły nowe światło na pewne sprawy:
* choroba sieroca - temat który nas trochę ominął na warsztatach. Uznano, że skoro czekamy na maluszka 0-1 to nie musimy się zbytnio edukować na ten temat i darowano nam te zajęcia. Bo niby takich maluchów to nie dotyczy. Odnoszę jednak wrażenie, że nie powinno się omijać takich kwestii, bo u takich maluszków problem również występuje, a nawet jest trudniejszy do zauważenia - zwłaszcza dla początkujących rodziców ado.
* karmienie piersią - ktoś gdzieś kiedyś wspominał, że można spróbować karmienia piersią adoptowanego dziecka, ale zaraz pojawiło się stwierdzenie, że tak naprawdę to trudne, że nie warto i w ogóle... A tu przecież nie tylko o karmienie chodzi, ale o poczucie bliskości, o budowanie więzi. Po lekturze tej książki postanowiłam zgłębić temat i poszukać więcej informacji jak się za to zabrać.
* depresja poadopcyjna - sprawa w ogóle pominięta na warsztatach. Przykra dolegliwość, trudność która rzutuje na relacje z dzieckiem, relacje między małżonkami oraz relacje z resztą otoczenia.


Książkę polecam z całego serca - dla przyszłych rodziców adopcyjnych dzieci młodszych przede wszystkim

niedziela, 17 września 2017

7. rocznica ślubu - wełniana / miedziana

Tak ten czas leci że nawet nie wiem kiedy to zleciało...
Siedem lat w małżeństwie, prawie dziesięć w związku.
Były wzloty i upadki, raz lepiej raz gorzej.
Ale trwamy razem.

Wczoraj z tej okazji poszliśmy na randkę do naszej ulubionej knajpki. Porzadna randka jeszcze nikomu nie zaszkodziła. :-)


z lektur - Skrzywdzona

Cathy Glass - "Skrzywdzona"

Książka jak dla mnie wstrząsająca. Czytałam i płakałam.
 Opisuje prawdziwą historię osmioletniej dziewczynki, okrutnie skrzywdzonej przez najbliższych. Niestety wydarzenia których doświadczyła odcisnely nieodwracalne piętno na psychice dziecka.

Książkę polecam ostrożnie. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Ja doznałam szoku i trochę potrwa zanim powrócę do normalności...


sobota, 26 sierpnia 2017

Air Show 2017 - Radom

No to kolejna sprawa z tych "przed dzieckiem" została zaliczona.
Dziś i jutro odbywają się pokazy lotnicze w Radomiu.
Pogoda nam dopisała, samoloty rewelacyjne jak zawsze. Aż szkoda że to tak krótko trwa..








Samych pokazów lotniczych nie fotografowalam. Byłam zbyt oczarowana żeby myśleć jeszcze o aparacie...

Link do paru filmów:
P.S. Przy okazji imprez masowych często pojawiają się punkty honorowego krwiodawstwa. Tak było i tym razem. 
Poszlismy, honorowo oddaliśmy. I na pewno to jeszcze powtórzymy!

środa, 23 sierpnia 2017

6 miesięcy od kwalifikacji

Za 4 dni minie pół roku odkąd mamy kwalifikację.

Podsumowanie ostatniego miesiąca:
- pracuję w nowej firmie i nie żałuję że zmieniłam pracę. Nie jest rewelacyjnie, ale ogólnie jest pozytywnie, fajni ludzie...
- lada dzień wybieramy się na Air Show do Radomia, pierwszy raz w życiu. Cieszymy się jak dzieci.
- z przygotowań okolodzieciowych kupiłam dwie bluzki chłopięce na rozmiar 2-latka. Ostatnio nas odwiedził kuzyn z synkiem i jak trzeba było poratowac ubraniami to się okazało że w tym rozmiarze to wszystko dziewczynkowe mamy...
- stopniowo udoskonalam nasze mieszkanie. Wreszcie zamówiłam większość rolet do okien dachowych. 
Z planów zakupowych przydałby mi się nowy odkurzacz... to już może przy kolejnej pensji...



sobota, 5 sierpnia 2017

Statystyki - adopcja krajowa i zagraniczna

Ostatnio przeglądałam stare statystyki i doszłam do wniosku, że straszenie adopcjami zagranicznymi przez media to jakiś chory wymysł ludzi kompletnie nie znających tematu.
Do adopcji zagranicznej trafiają dzieci, dla których nie udało się znaleźć rodziny w naszym kraju. Są to najczęściej dzieci poważnie chore, dzieci starsze niż 7 lat, albo wielodzietne rodzeństwa.
Z czego to wynika, że tak trudno znaleźć rodziny dla takich dzieci? Wydaje mi się że problem jest tu przede wszystkim finansowy. Wielu rodzin po prostu nie stać na wielodzietność czy na drogie leczenie.

My zdecydowaliśmy się na adopcję jednego dziecka względnie zdrowego - przede wszystkim z powodów finansowych. 

Marzy mi się duża rodzina, z gromadką dzieci - dla ktorych moglabym być mamą w 100 %. Ale pensja mojego męża  nie wystarczyłaby na utrzymanie takiego stadka. Po macierzyńskim muszę wrócić do pracy. 
Strasznie jest to dla mnie trudne.

Niedawno rozmawiałam z rodziną której się udało to, o czym marzę. On pracuje, a ona poświęciła swój czas dzieciom i domowi. Mają trójkę dzieci, nie korzystali nigdy ze żłobków i przedszkoli. Kiedy najmłodsze z dzieci pojdzie do szkoły to dopiero wtedy mama podejmie jakąś pracę.

Niestety takich rodzin nie jest zbyt wiele. Większość mam musi pracować, ja też się tu zaliczam.

Miało być o statystykach więc wklejam parę słupków:




Ostatnia grafika pokazuje ile rodzeństw trafia do adopcji. Najwięcej jest rodzeństw podwójnych (niebieskie i czerwone slupki) i niestety większość takich dwójek trafia za granicę. Nie mówiąc już o trójkach, czwórkach...

Korzystam z różnych for internetowych, poświęconych adopcji. Spotkałam tam tylko dwie rodziny, które adoptowały troje dzieci na raz. Czasami jest tak, że kolejne dzieci pojawiają się w rodzinie adopcyjnej stopniowo. Nie spotkałam jednak żadnej rodziny polskiej która zdecydowała się na adopcję czwórki i więcej dzieci...

Wiem, że w naszym Ośrodku trafiły się takie rodziny, które adoptowały wiecej dzieci, ale stopniowo. Jestem pełna uznania dla takich ludzi. 
I po cichu zazdroszczę...



środa, 26 lipca 2017

z lektur - "Okaleczona"

Cathy Glass
"Okaleczona"

Trochę nie po kolei zaczęłam czytać serię książek Cathy Glass, ale trudno. W pierwszej kolejności wpadła mi w ręce "Okaleczona".

Historia pisana z perspektywy brytyjskiej rodziny zastępczej - opisuje losy jednej z podopiecznych. Dziewczynka trafiła do nich jako 13-latka. Rodzina nie otrzymała żadnych szczegółów dotyczących przeszłości dziecka, a także nie poinformowano ich o pewnych zaburzeniach zachowania. Ośrodek pomocy społecznej właściwie niewiele ich wspierał i się pozbył kłopotliwego dziecka.
Dziewczynka okazała się dzieckiem po traumie, które m.in swoje emocje wyrażało poprzez samookaleczanie.

Temat trudny, według mnie potraktowany w książce trochę zbyt lekko. Czuję pewien niedosyt.
Ale chętnie sięgnę po jeszcze coś tej autorki.


poniedziałek, 24 lipca 2017

5 miesięcy od kwalifikacji

Za trzy dni minie 5 miesięcy od kwalifikacji a u nas znów mała rewolucja.
Otóż zmieniam pracę!!!

I to w tempie ekspresowym. W czwartek była propozycja, w piątek decyzja, a za tydzień jak dobrze pojdzie to już będę fizycznie w nowej pracy...

PLUSY:
- praca dużo bliżej domu
- praca bardziej odpowiadająca moim kwalifikacjom
- 8 godzin dziennie, a nie 12 czy 24
- minimalnie lepsze zarobki

 MINUSY:
- muszę zużyć cały zapas urlopów i niestety nawet tego nie odczuje - bo w praktyce będę już pracować w nowej firmie
- najpierw okres próbny trzy miesiące - no i mam dylemat czy w tej sytuacji nie zawiesić naszej kwalifikacji na ten krótki czas...



niedziela, 25 czerwca 2017

4 miesiące od kwalifikacji

Czas płynie i jutro stuknie nam czwarta miesięcznica kwalifikacyjna. Dla jednych dużo, dla innych mało.
Staram się ten czas oczekiwania wykorzystać na załatwienie ciągnących się od dawna spraw oraz na pracę nad sobą. Jeszcze trochę rzeczy pozostało na mojej liście do odhaczenia: aktualizacja przeterminowanych dokumentów, zakup jakiegoś samochodu, ale też prozaiczne sprawy jak rewolucja w szafie czy dentysta.
Myślę, że mogę uznać ten czas za efektywnie wykorzystany.



A póki co właśnie zaczęłam maraton nadgodzinowy w pracy i już z utęsknieniem wyglądam września kiedy to wreszcie złapie oddech...



wtorek, 20 czerwca 2017

Trochę spokoju w życiu zawodowym

Mieliśmy trochę perturbacji ale wydaje się, że osiągnęliśmy upragnioną stabilizację. Wiadomo, że nie jest idealnie, że chciałoby się to i owo zmienić. Ale jest znośnie.



Doczekałam się przedłużenia umowy. Co prawda na rok ale mi to wystarczy. I tak nie planuję wracać do tej pracy po macierzyńskim.
Zbliża się sezon urlopowy - a co za tym idzie nadgodziny. Mój urlop mam zaplanowany dopiero na wrzesień więc póki co trzeba zacisnąć zęby i trochę się pomęczyć. :-)

Tymczasem mój mąż zmienił pracę i póki co jest zachwycony. Ciekawsze obowiązki, bardziej ujednolicony grafik no i lepsza pensja. Normalnie aż mu zazdroszczę. :-D

Więc suma sumarum jest dobrze. Jesteśmy gotowi na nową rewolucję...

Dziecinko czekamy...



poniedziałek, 19 czerwca 2017

Długi weekend w Augustowie

Za nami długi weekend. Zaczął się nam już we wtorek po południu, bo tak nam wyszło z grafików. Wreszcie mieliśmy czas na nicnierobienie. :-)

Jak zwykle w tym terminie odwiedziliśmy Augustów. Mamy tam taką swoją samotnię - domek w lesie, parę kroków od Jeziora Białego.



Nastawilismy się na totalny luz, odpoczynek i wyciszenie. Mąż trochę jeździł na rowerze, a ja w tym czasie szydełkowałam...

Normalnie staruszkowie... :-) 
Aż szkoda było wracać!




czwartek, 1 czerwca 2017

sentymenty i zgryzoty

Ciężko mi.
Człowiek latami dąży do jakichś tam celów i zaczyna się zapętlać... Dusić...

Skąd taki podły humor u mnie?

Moja praca jest do bani. Od dłuższego czasu podejmuję błędne decyzje zawodowe. Ciągle czegoś szukam, ciągle mi coś nie pasuje. I właściwie z przypadku jestem tu gdzie jestem. Miało być na chwilę a jest już ponad rok. Gdzie się podziały moje ambicje? Moje plany? Mój optymizm?
Ano schowalam wszystko do kieszeni, bo... dziecko.

Dokładnie tak. Zafiksowalam się na punkcie macierzyństwa. Siedzę tu gdzie jestem i boję się ruszyć bo a nuż zadzwonia? Dziś lub jutro? I tak cały czas...

Nie wyjeżdżam na długie i dalekie podróże - bo a nuż zadzwonia?

Nie żyję swoim życiem - bo a nuż zadzwonia?

Oglądałam moje stare zdjęcia i mnie coś tknelo. Jeszcze parę lat temu z mojej twarzy biła jakaś taka jasność. Widać było że jestem pełna energii i pewna siebie. Podejmowałam szybkie decyzje, nie balam się wyzwań.
Teraz nawet jeśli się uśmiecham do zdjęcia to oczy pozostają nieruchome. Tak jakbym była nieobecna. Jakbym była niepewna i wystraszona.

Muszę coś zrobić ze swoim życiem bo stopniowo usycham...

Muszę znów zacząć żyć!


piątek, 26 maja 2017

Dzień Matki

Wszystkiego najlepszego wszystkim mamom! Tym już doczekanym oraz tym czekającym. Ten dzień jest dla Was!


Tak się składa że ja też świętuję, bo akurat dziś obchodzę imieniny. :-) Były więc kwiaty i czekoladki, oraz życzenia od najbliższych... Jest super!

................

A jutro mijają 3 miesiące od kwalifikacji...

poniedziałek, 8 maja 2017

Wywiad z pewną mamą ado

Wygrzebałam na Youtube bardzo fajny wywiad z M. Modlibowską - mamą adopcyjną oraz autorka książki "Odczarować adopcję".
Wywiad jest krótki ale bardzo treściwy - pokazuje to co czuje wiele z nas, mam adopcyjnych.
Wywiad co prawda sprzed roku- ale treść zdecydowanie aktualna.

Polecam.

środa, 5 kwietnia 2017

DYLEMATY ZAWODOWE

Niedawno mieliśmy małe zamieszanie w związku z pracą męża. Został bowiem zwolniony ot tak z dnia na dzień. Na szczęście negocjacje z szefem przyniosły pozytywny efekt - mianowicie wypowiedzenie zostało anulowane, a męża przeniesiono do innego działu. Warunki nieznacznie się pogorszyły ale to i tak lepsze niż zielona trawka...

Wydawało się, że zawodowa rewolucja dobiegła końca...

Wczoraj zadzwonił do mnie telefon. Jakiś czas temu kiedy miałam bardzo napiętą sytuację w pracy rozsyłałam cv naokoło. No i wczoraj, po 4 miesiacach zadzwonili do mnie z jednego miejsca, że właśnie zwolnił się etat i zapraszają mnie na rozmowę.
Jutro idę i zobaczymy...


Pod względem finansowym potencjalna nowa praca nie jest korzystna, ale logistycznie to luksus. Miałabym do pracy spacerkiem 5-10 minut. Jeśli udałoby mi się tam zostać też po macierzyńskim to by była rewelacja przy dziecku. Tylko zdaje się jest u nich najpierw okres próbny co jest dla mnie w tej chwili dosyć kłopotliwe - no bo co ja zrobię jeśli nasza dzidzia by się akurat odnalazła w czasie mojego okresu próbnego? Wolałabym jakoś dociągnąć do przedłużenia umowy i dopiero potem iść na macierzyński... Sama nie wiem.

.................
WNIOSKI PO ROZMOWIE W SPRAWIE PRACY
Nowa praca miałaby być w przedszkolu blisko mojego domu. Lokalizacja super, przyszłościowo jest to miejsce gdzie planuję wysłać nasze dziecię. Oprócz standardowych zajęć przedszkolnych, mamy tu też logopedę, zajęcia integracji sensorycznej, angielski, judo. Czyli oferta bardzo bogata, dla każdego według upodobań i potrzeb. Wśród wychowanków jest kilkoro dzieci z problemami zdrowotnymi typu: zespół Downa, zespół Aspergera, autyzm. 
Grupy dzieciaków po około 25 sztuk, na dwoje nauczycieli (prowadzący + pomocniczy). Ja miałabym być ewentualnie takim nauczycielem pomocniczym w grupie 4-latkow.
Dlaczego tylko pomocniczy, a nie prowadzący? Ano dlatego, że nie mam uprawnień. Z zawodu wyuczonego jestem nauczycielem w gimnazjum/liceum. Ale pogadałam sobie z panią dyrektor no i zaszczepiła mi taką myśl  - mogę przecież sobie zrobić studia podyplomowe pedagogiczne, co trwa około roku (są i takie dłuższe ale jej pracownica któraś robiła roczne, czyli się da). Część zajęć odbywa się e-learningowo.

A ja to taka w gorącej wodzie kąpana więc jest to całkiem fajny pomysł na dodatkowe zajęcia podczas urlopu macierzyńskiego... Przykładowy plan: kończy mi się macierzyński i szukam pracy w okolicy po przedszkolach (a jest ich sporo)...

I dodatkowa informacja - od września to przedszkole stanie się przedszkolem publicznym - więc jako przyszła matka jestem zadowolona, bo koszty będą dużo niższe niż obecnie. Tylko trzeba się załapać. :-)

Postanowiłam póki co nie zmieniać jednak pracy. Ale pomysł na przyszłość już mam. Ciekawe jak pójdzie z realizacją...

poniedziałek, 27 lutego 2017

MAMY KWALIFIKACJĘ

I co tu dużo gadać. Ryczę ze szczęścia!!!


.......
Pierwszy telefon był około godz. 11:00. Zadzwoniła Pani z Ośrodka z pytaniem, czy oddaliśmy list do dziecka - bo nie może znaleźć. A właśnie szykuje naszą teczkę na posiedzenie komisji kwalifikacyjnej. Wyjaśniliśmy co i jak i od tej chwili siedzielismy jak na szpilkach.
Około 15:00 zadzwoniłam do Ośrodka bo już się nie mogłam doczekać decyzji - ale uświadomiono mnie wtedy, że posiedzenie komisji skończy się dopiero o 18:00.

Miałam akurat nocną zmianę, więc byłam już w pociągu w drodze do pracy - i wtedy zadzwonił telefon. Była godz. 17:55 więc chyba dzwonili do nas jako pierwszych. Telefonu nie zdążyłam odebrać, jak to zwykle w pociągu. Więc szybko oddzwoniłam.

Informacje przekazana została mniej więcej w słowach : Szanowna Pani informujemy że zebrała się dzisiaj komisja.... otrzymali Państwo kwalifikację... od tej pory bardzo prosimy aby nas Państwo informowali, jeśli cokolwiek się zmieni w Państwa życiu... Miłego dnia życzymy...

wtorek, 21 lutego 2017

PSYCHOLOG - SPOTKANIE INDYWIDUALNE (podsumowanie)

Stres mnie zeżarł wiec pewnie bełkotałam.
Spotkanie indywidualne z psychologiem to takie podsumowanie naszej dotychczasowej drogi do rodzicielstwa. Spotkanie jeden na jeden, bez postronnych, bez współmałżonka (on idzie na drugi ogień). Moje spotkanie trwało ciut ponad 3 godziny, ale podobno zwykle wychodzi krócej - no ale ja gaduła jestem.

Tematy rozmów zbliżone do tych z wizyty domowej - no może trochę wnikliwiej potraktowane. Dodatkowo opisywałam moje wrażenia odnośnie warsztatów  - co sie podobało a co mniej, co bym chciała zmienić w formie warsztatów... Ponownie pojawiło się pytanie o mój stosunek do in vitro.
Odnośnie relacji międzyludzkich pojawiły się pytania o rodzinę, przyjaciół Ale i o poprzednie związki z facetami (więc się wyjaśniło czemu ma przy tym nie być współmałżonka).

Ogólnie wrażenia pozytywne - choć było trudno pokonać stres...
Podsumowalismy też nasze ostateczne kryteria wobec planowanego dziecka - jakie dziecko chcemy a jakie nie.



***
Na 27 lutego zaplanowano spotkanie komisji kwalifikacyjnej i wtedy zostanie podjęta decyzja czy dac nam kwalifikację. To będzie równo 10 miesięcy od naszego pierwszego spotkania w tym ośrodku.  :-)

To pozostaje nam czekać...


wtorek, 14 lutego 2017

PIELĘGNACJA I ROZWÓJ PSYCHOMOTORYCZNY NIEMOWLĄT ORAZ METODY STYMULOWANIA TEGO ROZWOJU - warsztat

Ostatnie nasze zajęcia (ci,  którzy starają się o adopcję starszych dzieci mają trochę więcej warsztatów - temat choroby sierocej, traumy oraz relacji między rodzeństwem).

Warsztat był podzielony na dwie części.
W pierwszej części rozmawialiśmy o samym rozwoju maluszka, o kamieniach milowych w rozwoju, o tym co hamuje a co pobudza dziecko itp.
Wszelkim chodzikom, automatycznym huśtawkom i leżaczkom mówimy NIE! Takie konstrukcje zaburzaja zdolność naszego dziecka do orientacji w terenie.
Pojawił się też temat BLW - nauki samodzielnego jedzenia, poznawania posiłków wszystkimi zmysłami. Tutaj wszyscy zgodnie są na TAK, choć wymaga to naszej cierpliwości i akceptacji bałaganu wokół nas. No nic - nasz pies raczej będzie zadowolony z takiego bałaganu i chętnie pomoże w sprzątaniu...

.................................

Druga część szkolenia to dopiero była frajda! Uczyliśmy się chustowania - czyli noszenia dzieci w chuscie. Do tego nie trzeba mnie przekonywać, zawsze chciałam tego spróbować.
ZASADY są takie:
- małe dziecko motamy twarzą do nas. Dopiero jak będzie większe to możemy zamotac młodego twarzą do świata.
- Nie zapominajmy o naturalnej pozycji dziecka dla danego etapu rozwoju. Prostowanie kręgosłupa następuje dopiero w wieku 7-9 miesięcy. Wcześniej dziecko przyjmuje naturalnie kształt fasolki i tak też mamy dziecko nosić - rączki i nóżki podkulone.

Rynek chust jest bardzo rozbudowany.
- chusty tkane - najlepsze ale i wymagające od nas większej wprawy w motaniu
- chusty kółkowe - wygodne rozwiązanie chusty tkanek, stosujemy inne wiązania
- chusty elastyczne - raczej nie polecane, nadają się tylko dla malutkich dzieci

Długość chusty dopasowujemy do naszych gabarytów. Standardowo jest to 4,6 m. Po ćwiczeniach wiemy, ze przy moim wzroście 1,70 m taka chusta by wystarczyła - ale już mój mąż mając 1,82 m wzrostu musi mieć chustę dłuższą na 5,2 m.

Ceny chust są bardzo różne - najtańsze chusty tkane to wydatek około 100 zl. Im bardziej wymyślne wzory lub rodzaje splotów tym drożej. Miałam nawet w ręku chustę za 1000 zlotych - wzór owszem piękny, ale w praktyce mota się tak samo. Więc kolory i wzory to już kwestia gustu.

Drobna fotorelacja:





poniedziałek, 13 lutego 2017

z lektur - Wychowanie zranionego dziecka

Gregory C. Keck
Regina M. Kupecky
"Wychowanie zranionego dziecka"

Książka ciekawa i dość trudna - bo mówi o czymś przykrym dla rodziców adopcyjnych, czyli o zaburzeniach więzi. Myślę, że powinna być to lektura obowiązkowa dla tych, którzy rozważają adopcję dziecka starszego niż rok. Choć pozostali przyszli rodzice też zdobędą tu ważną wiedzę.

Książka jest osadzona w realiach amerykańskich, jednak temat zaburzeń więzi nie ogranicza się tylko do USA. 


Przedstawione w książce są zarówno zachowania dzieci/młodzieży świadczące o problemach, jak i różne sposoby, techniki postępowania w celu uleczenia zranionego dziecka.





Książka ta była specjalnie polecana na naszych warsztatach - ja również uważam że jest to wartościowa lektura.