czwartek, 22 czerwca 2017

Dzień Ojca

Z okazji Dnia Ojca życzę wszystkim tatusiom mnóstwa radosnych chwil ze swoimi pociechami!


Nie wiem jak u Was, ale u mnie się przyjęło że życzenia z okazji Dnia Ojca składamy nie tylko tym biologicznym tatusiom, ale też tym "przyszywanym" - teściowi, ojczymowi, przyjacielowi mamy... Nasza rodzina jest w pewnym stopniu patchworkowa przez co mamy też więcej powodów do spotkań i do świętowania. Jak to oceniła jakiś czas temu Pani z Ośrodka - prezentujemy model rodziny włoskiej. :-D

Z czasem zacierają się więc nasze biologiczne powiązania. Wszyscy przecież czujemy się jedną rodziną...





wtorek, 20 czerwca 2017

Trochę spokoju w życiu zawodowym

Mieliśmy trochę perturbacji ale wydaje się, że osiągnęliśmy upragnioną stabilizację. Wiadomo, że nie jest idealnie, że chciałoby się to i owo zmienić. Ale jest znośnie.

Doczekałam się przedłużenia umowy. Co prawda na rok ale mi to wystarczy. I tak nie planuję wracać do tej pracy po macierzyńskim.
Zbliża się sezon urlopowy - a co za tym idzie nadgodziny. Mój urlop mam zaplanowany dopiero na wrzesień więc póki co trzeba zacisnąć zęby i trochę się pomęczyć. :-)

Tymczasem mój mąż zmienił pracę i póki co jest zachwycony. Ciekawsze obowiązki, bardziej ujednolicony grafik no i lepsza pensja. Normalnie aż mu zazdroszczę. :-D

Więc suma sumarum jest dobrze. Jesteśmy gotowi na nową rewolucję...

Dziecinko czekamy...





poniedziałek, 19 czerwca 2017

Długi weekend w Augustowie

Za nami długi weekend. Zaczął się nam już we wtorek po południu, bo tak nam wyszło z grafików. Wreszcie mieliśmy czas na nicnierobienie. :-)

Jak zwykle w tym terminie odwiedziliśmy Augustów. Mamy tam taką swoją samotnię - domek w lesie, parę kroków od Jeziora Białego.




Nastawilismy się na totalny luz, odpoczynek i wyciszenie. Mąż trochę jeździł na rowerze, a ja w tym czasie szydełkowałam...


Normalnie staruszkowie... :-) 
Aż szkoda było wracać!






niedziela, 4 czerwca 2017

Wrocław

Wyskoczylismy sobie krajoznawczo na jeden dzień do Wrocławia.
Jestem oczarowana tym miastem. Wszystko zadbane, czyste. Stary Rynek pięknie utrzymany. No i fakt, że nie ma wszechobecnych reklam przy ulicach. Jest po prostu pięknie!
Zaparkowalismy bezposrednio pod Panoramą Racławicka i stamtąd wyruszyliśmy pieszo podziwiać miasto.

We Wrocławiu w różnych punktach miasta można spotkać maleńkie rzeźby przedstawiające krasnoludki. Mąż postanowił zrobić sobie zdjęcie z każdym spotkanym krasnalem. :-)



Będąc we Wrocławiu trzeba koniecznie zajrzeć do Panoramy Raclawickiej. Seans trwa około pół godziny i trzeba się umówić na konkretną godzinę.



Na tym samym bilecie (koszt 30 złotych) ma się wstęp dodatkowo do Muzeum Narodowego, Muzeum Etnograficznego oraz do Pawilonu Czterech Kopuł - Muzeum Sztuki Współczesnej. My postawiliśmy na Muzeum Narodowe, gdzie spędziliśmy ponad 2 godziny.

Spacerując po mieście oglądaliśmy kościoły i cerkwie. Trafiliśmy również do Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego (wstęp 15 zł). Pogoda dopisywała i można było chodzić i relaksować się do woli.




Będąc we Wrocławiu nie można ominąć ZOO. Cena biletu trochę może zniechęcać (45 zł za osobę) ale nie żałuję. Ogród zoologiczny jest gigantyczny. Trzy godziny to minimum które trzeba tutaj sobie zarezerwować. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie akwarium - wchodzi się do przeszklonego tunelu a naokoło Ciebie woda i ryby, rekiny, płaszczki... Coś niesamowitego.


Jest też w zoo dzieciniec - gdzie w zagrodzie luzem biegają małe kozy i mozna je dokarmiac i głaskać. Świetne miejsce dla dzieciaków!


A poza tym jest mnóstwo różnych stworzonek. I małych i tych większych...




Bardzo miło spędziliśmy czas i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócimy w te strony!

czwartek, 1 czerwca 2017

sentymenty i zgryzoty

Ciężko mi.
Człowiek latami dąży do jakichś tam celów i zaczyna się zapętlać... Dusić...

Skąd taki podły humor u mnie?

Moja praca jest do bani. Od dłuższego czasu podejmuję błędne decyzje zawodowe. Ciągle czegoś szukam, ciągle mi coś nie pasuje. I właściwie z przypadku jestem tu gdzie jestem. Miało być na chwilę a jest już ponad rok. Gdzie się podziały moje ambicje? Moje plany? Mój optymizm?
Ano schowalam wszystko do kieszeni, bo... dziecko.

Dokładnie tak. Zafiksowalam się na punkcie macierzyństwa. Siedzę tu gdzie jestem i boję się ruszyć bo a nuż zadzwonia? Dziś lub jutro? I tak cały czas...

Nie wyjeżdżam na długie i dalekie podróże - bo a nuż zadzwonia?

Nie żyję swoim życiem - bo a nuż zadzwonia?

Oglądałam moje stare zdjęcia i mnie coś tknelo. Jeszcze parę lat temu z mojej twarzy biła jakaś taka jasność. Widać było że jestem pełna energii i pewna siebie. Podejmowałam szybkie decyzje, nie balam się wyzwań.
Teraz nawet jeśli się uśmiecham do zdjęcia to oczy pozostają nieruchome. Tak jakbym była nieobecna. Jakbym była niepewna i wystraszona.

Muszę coś zrobić ze swoim życiem bo stopniowo usycham...

Muszę znów zacząć żyć!

piątek, 26 maja 2017

Dzień Matki

Wszystkiego najlepszego wszystkim mamom! Tym już doczekanym oraz tym czekającym. Ten dzień jest dla Was!


Tak się składa że ja też świętuję, bo akurat dziś obchodzę imieniny. :-) Były więc kwiaty i czekoladki, oraz życzenia od najbliższych... Jest super!

................

A jutro mijają 3 miesiące od kwalifikacji...

niedziela, 21 maja 2017

czapeczka hand made

Nie jestem aż taką wielką fanką robótek ręcznych a mimo to jakoś ostatnio znów sięgnęłam po szydełko.
Powstała czapeczka dziecięca - jak dla mnie robota na trzy wieczory. Nie potrafię jeszcze ogarnąć płynnego przechodzenia z koloru w kolor i powstaje taki jakby uskok. No nic. Jakby co to będę ściemniać, że tak miało być...

Kolory miały być unisex więc jest i różowy i niebieski.





Korci mnie żeby spróbować jakiejś większej robótki, np. sweterek albo kocyk... ale obawiam się, że nie wystarczy mi cierpliwości. Może jeszcze popróbuje innych ściegów i zobaczymy.