niedziela, 25 czerwca 2017

4 miesiące od kwalifikacji

Czas płynie i jutro stuknie nam czwarta miesięcznica kwalifikacyjna. Dla jednych dużo, dla innych mało.
Staram się ten czas oczekiwania wykorzystać na załatwienie ciągnących się od dawna spraw oraz na pracę nad sobą. Jeszcze trochę rzeczy pozostało na mojej liście do odhaczenia: aktualizacja przeterminowanych dokumentów, zakup jakiegoś samochodu, ale też prozaiczne sprawy jak rewolucja w szafie czy dentysta.
Myślę, że mogę uznać ten czas za efektywnie wykorzystany.



A póki co właśnie zaczęłam maraton nadgodzinowy w pracy i już z utęsknieniem wyglądam września kiedy to wreszcie złapie oddech...



wtorek, 20 czerwca 2017

Trochę spokoju w życiu zawodowym

Mieliśmy trochę perturbacji ale wydaje się, że osiągnęliśmy upragnioną stabilizację. Wiadomo, że nie jest idealnie, że chciałoby się to i owo zmienić. Ale jest znośnie.



Doczekałam się przedłużenia umowy. Co prawda na rok ale mi to wystarczy. I tak nie planuję wracać do tej pracy po macierzyńskim.
Zbliża się sezon urlopowy - a co za tym idzie nadgodziny. Mój urlop mam zaplanowany dopiero na wrzesień więc póki co trzeba zacisnąć zęby i trochę się pomęczyć. :-)

Tymczasem mój mąż zmienił pracę i póki co jest zachwycony. Ciekawsze obowiązki, bardziej ujednolicony grafik no i lepsza pensja. Normalnie aż mu zazdroszczę. :-D

Więc suma sumarum jest dobrze. Jesteśmy gotowi na nową rewolucję...

Dziecinko czekamy...



poniedziałek, 19 czerwca 2017

Długi weekend w Augustowie

Za nami długi weekend. Zaczął się nam już we wtorek po południu, bo tak nam wyszło z grafików. Wreszcie mieliśmy czas na nicnierobienie. :-)

Jak zwykle w tym terminie odwiedziliśmy Augustów. Mamy tam taką swoją samotnię - domek w lesie, parę kroków od Jeziora Białego.



Nastawilismy się na totalny luz, odpoczynek i wyciszenie. Mąż trochę jeździł na rowerze, a ja w tym czasie szydełkowałam...

Normalnie staruszkowie... :-) 
Aż szkoda było wracać!




czwartek, 1 czerwca 2017

sentymenty i zgryzoty

Ciężko mi.
Człowiek latami dąży do jakichś tam celów i zaczyna się zapętlać... Dusić...

Skąd taki podły humor u mnie?

Moja praca jest do bani. Od dłuższego czasu podejmuję błędne decyzje zawodowe. Ciągle czegoś szukam, ciągle mi coś nie pasuje. I właściwie z przypadku jestem tu gdzie jestem. Miało być na chwilę a jest już ponad rok. Gdzie się podziały moje ambicje? Moje plany? Mój optymizm?
Ano schowalam wszystko do kieszeni, bo... dziecko.

Dokładnie tak. Zafiksowalam się na punkcie macierzyństwa. Siedzę tu gdzie jestem i boję się ruszyć bo a nuż zadzwonia? Dziś lub jutro? I tak cały czas...

Nie wyjeżdżam na długie i dalekie podróże - bo a nuż zadzwonia?

Nie żyję swoim życiem - bo a nuż zadzwonia?

Oglądałam moje stare zdjęcia i mnie coś tknelo. Jeszcze parę lat temu z mojej twarzy biła jakaś taka jasność. Widać było że jestem pełna energii i pewna siebie. Podejmowałam szybkie decyzje, nie balam się wyzwań.
Teraz nawet jeśli się uśmiecham do zdjęcia to oczy pozostają nieruchome. Tak jakbym była nieobecna. Jakbym była niepewna i wystraszona.

Muszę coś zrobić ze swoim życiem bo stopniowo usycham...

Muszę znów zacząć żyć!


piątek, 26 maja 2017

Dzień Matki

Wszystkiego najlepszego wszystkim mamom! Tym już doczekanym oraz tym czekającym. Ten dzień jest dla Was!


Tak się składa że ja też świętuję, bo akurat dziś obchodzę imieniny. :-) Były więc kwiaty i czekoladki, oraz życzenia od najbliższych... Jest super!

................

A jutro mijają 3 miesiące od kwalifikacji...

poniedziałek, 8 maja 2017

Wywiad z pewną mamą ado

Wygrzebałam na Youtube bardzo fajny wywiad z M. Modlibowską - mamą adopcyjną oraz autorka książki "Odczarować adopcję".
Wywiad jest krótki ale bardzo treściwy - pokazuje to co czuje wiele z nas, mam adopcyjnych.
Wywiad co prawda sprzed roku- ale treść zdecydowanie aktualna.

Polecam.

środa, 5 kwietnia 2017

DYLEMATY ZAWODOWE

Niedawno mieliśmy małe zamieszanie w związku z pracą męża. Został bowiem zwolniony ot tak z dnia na dzień. Na szczęście negocjacje z szefem przyniosły pozytywny efekt - mianowicie wypowiedzenie zostało anulowane, a męża przeniesiono do innego działu. Warunki nieznacznie się pogorszyły ale to i tak lepsze niż zielona trawka...

Wydawało się, że zawodowa rewolucja dobiegła końca...

Wczoraj zadzwonił do mnie telefon. Jakiś czas temu kiedy miałam bardzo napiętą sytuację w pracy rozsyłałam cv naokoło. No i wczoraj, po 4 miesiacach zadzwonili do mnie z jednego miejsca, że właśnie zwolnił się etat i zapraszają mnie na rozmowę.
Jutro idę i zobaczymy...


Pod względem finansowym potencjalna nowa praca nie jest korzystna, ale logistycznie to luksus. Miałabym do pracy spacerkiem 5-10 minut. Jeśli udałoby mi się tam zostać też po macierzyńskim to by była rewelacja przy dziecku. Tylko zdaje się jest u nich najpierw okres próbny co jest dla mnie w tej chwili dosyć kłopotliwe - no bo co ja zrobię jeśli nasza dzidzia by się akurat odnalazła w czasie mojego okresu próbnego? Wolałabym jakoś dociągnąć do przedłużenia umowy i dopiero potem iść na macierzyński... Sama nie wiem.

.................
WNIOSKI PO ROZMOWIE W SPRAWIE PRACY
Nowa praca miałaby być w przedszkolu blisko mojego domu. Lokalizacja super, przyszłościowo jest to miejsce gdzie planuję wysłać nasze dziecię. Oprócz standardowych zajęć przedszkolnych, mamy tu też logopedę, zajęcia integracji sensorycznej, angielski, judo. Czyli oferta bardzo bogata, dla każdego według upodobań i potrzeb. Wśród wychowanków jest kilkoro dzieci z problemami zdrowotnymi typu: zespół Downa, zespół Aspergera, autyzm. 
Grupy dzieciaków po około 25 sztuk, na dwoje nauczycieli (prowadzący + pomocniczy). Ja miałabym być ewentualnie takim nauczycielem pomocniczym w grupie 4-latkow.
Dlaczego tylko pomocniczy, a nie prowadzący? Ano dlatego, że nie mam uprawnień. Z zawodu wyuczonego jestem nauczycielem w gimnazjum/liceum. Ale pogadałam sobie z panią dyrektor no i zaszczepiła mi taką myśl  - mogę przecież sobie zrobić studia podyplomowe pedagogiczne, co trwa około roku (są i takie dłuższe ale jej pracownica któraś robiła roczne, czyli się da). Część zajęć odbywa się e-learningowo.

A ja to taka w gorącej wodzie kąpana więc jest to całkiem fajny pomysł na dodatkowe zajęcia podczas urlopu macierzyńskiego... Przykładowy plan: kończy mi się macierzyński i szukam pracy w okolicy po przedszkolach (a jest ich sporo)...

I dodatkowa informacja - od września to przedszkole stanie się przedszkolem publicznym - więc jako przyszła matka jestem zadowolona, bo koszty będą dużo niższe niż obecnie. Tylko trzeba się załapać. :-)

Postanowiłam póki co nie zmieniać jednak pracy. Ale pomysł na przyszłość już mam. Ciekawe jak pójdzie z realizacją...