niedziela, 22 kwietnia 2018

14 miesięcy od kwalifikacji

W piątek minie 14 miesięcy od kwalifikacji = równo 2 lata od złożenia dokumentów w naszym OA. Mnóstwo czasu, mnóstwo przygotowań, mnóstwo emocjonalnych wzlotów i upadków...

Miniony miesiąc przyniósł wiosnę, a co za tym idzie nadzieję. Jak już wcześniej pisałam wykruszyła się pierwsza para z naszej grupy. To już tak blisko a nadal jest to tak nieuchwytne!

W ostatnim czasie postanowiłam trochę zadbać o swoje zdrowie. Korzystam więc z przymusowego urlopu (zaległy za 2017 rok) i odwiedzam różnych lekarzy. Wzięłam się też za odchudzanie, ale póki co bez spektakularnych efektów.

Ostatni miesiąc przyniósł też mały kryzys finansowy. I na ten kryzys popsuła mi sie zmywarka i żelazko. Chwilowo więc pożyczam żelazko od sąsiadki, zmywam ręcznie i cierpliwie czekam na "lepsze czasy"...  Ale cytując Wołodyjowskiego: "Nic to!".

Damy radę!


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Świątecznie

Jak co roku był zlot. Jak co roku było mnóstwo jedzenia. I była nostalgia za tym, co minęło i za tym co jeszcze nie nadeszło...
Pierwsze święta bez babci, oby ostatnie bez dziecka.

Razem z gośćmi było nas w tym roku tylko 10 osób. Mówię tylko, bo spodziewalismy się większej grupy. Niestety w ostatniej chwili niektórzy postanowili spędzić te święta z dala od rodziny.

Nauczona doświadczeniem z zeszłego roku, tym razem nie szalałam z gotowaniem. Ot po prostu obiad ugotowałam. Nawet ciast nie piekłam, bo zwykle każdy z gości coś ze sobą przynosi. Tak było i tym razem. Jedzenia wystarczy mi jeszcze na tydzień... :-)
Rozmów o dziecku nie brakowało. Zwłaszcza, że tuż przed świętami w najbliższej rodzinie pojawił się nowy dzidziuś - tym razem chłopczyk.

Na dobrą wróżbę w Wielki Piątek znalazłam na chodniku grzechotkę. Różową! Czyli co? Będzie dziewczynka? :-)